SAMOCHÓD DZIEŁEM SZTUKI
Projektowanie samochodów wpisało się w dziedzinę sztuki użytkowej. Z tym faktem nikt już się chyba nie próbuje kłócić. Są jednak takie przypadki, w których połączenie artysty i modela w postaci auta wynosi się na absolutne wyżyny kreacji. BMW od 1975 roku konsekwentnie tworzy kolekcję we współpracy z najbardziej kultowymi twórcami. Serce bije szybciej i w głowie przewija się jedną myśl – chociaż jeden egzemplarz mieć dla siebie… Niewykonalne, kolekcja absolutnie bezcenną i nie na sprzedaż.
Całe zamieszanie zaczęło się od kierowcy wyścigowego. Herve Poulain poprosił swojego przyjaciela, znanego amerykańskiego artystę rzeźbiarza Alexandra Caldera o pomalowanie BMW 3.0 CSL. Obaj mieli wizję nie tyle upiększenia samochodu, co wyczarowania efektu dynamiki i szybkości.
Efekt był piorunujący. Prawdopodobnie nie mieli pojęcia, że rozpoczęli niezwykłą historię BMW Art Car Collection, która rozwinęła się w niewiarygodnym kierunku. Przez kilka następnych lat najwięksi artyści wszech czasów przerabiali według swojej wrażliwości i wyobraźni tylko samochody wyścigowe. Najpiękniejsze jest to, że jeżdżące dzielą sztuki ścigały się z innymi „zwykłymi” autami. Żyły prawdziwym wyścigowym życiem rozświetlając takie wydarzenia jak 24 godzinny wyścig Le Mans!

Później artyści wzięli na warsztat również auta seryjne i dziś w unikatowej kolekcji można podziwiać 17 jedynych w swoim rodzaju samochodów. Każdy z nich jest inny, każdy ma swój klimat, każdy jest odrębnym dziełem sztuki. Kolekcja jeździ po świecie i cieszy oczy wielkich miłośników motoryzacji.
Była w Luwrze, weneckim Palazzo Grassi, Powerhouse w Sydney, objechała cały świat. Zawsze mi się marzyło, żeby te niesamowite samochody przyjechały do Polski i okazało się, że marzenia się spełniają! Zamek Ujazdowski w Warszawie ugościł 6 jeżdżących dzieł i pokazał polskiej publiczności. Dla mnie było to wydarzenie na skalę „raz w życiu”. Tym bardziej, że z kolekcja BMW Art Car jest tak jak z najpiękniejszymi obrazami – trzeba je zobaczyć na żywo.

BMW Art Car to lekcja historii sztuki. Oglądanie kolekcji wymaga zagłębienia się w duszę artysty-twórcy. Roy Lichtenstein o swoim BMW 320i mówił: „Chciałem, aby namalowane przeze mnie linie były jak droga pokazująca samochodowi, dokąd ma jechać”. Andy Warhol z kolei zachwycił się tym, co osiągnął twierdząc: „Uwielbiam ten samochód! Okazał się lepszy niż samo dzieło sztuki!”. Jenny Holzer potraktowała BMW jako manifest swoich przekonań i zapełniła go hasłami: „Chroń mnie przed tym, czego pragnę”, „Nieosiągalne jest niezmiennie atrakcyjne” czy „Jaki popęd zbawi nas teraz, skoro seks nie może?”. Dla mnie największym przeżyciem było obcowanie z dziełem Jeffa Koonsa. Energetyczny, perfekcyjnie wykonany, powalający na kolana egzemplarz M3 GT2 jest moim ulubieńcem. Nie dziwi mnie fakt, że premiera tego samochodu miała miejsce w paryskim Centrę Pompidou. Tam pasuje najpiękniej.

Sztuka i samochody współgrają ze sobą jak jeden organizm. Tak naprawdę pracę artystów projektantów widać w każdym samochodzie, jeśli tylko nie traktuje się ich wyłącznie jako środka lokomocji. BMW Art Car Collection to ukoronowanie pewnej idei, w myśl której auto jest przedmiotem o tyle nieprawdopodobnym, że jego piękno ukazuje się w ruchu. Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, to patrząc na 17 wspaniałych dzieł z cała pewnością je porzuci. I to jest piękne!

Leave a Reply